Newsletter
Wpisz swój email, aby otrzymywać powiadomienia o nowych informacjach na naszej stronie internetowej.
Źródła kapitału społecznego

Źródeł kapitału można upatrywać w kulturze, etosie zbiorowym właściwym pewnym grupom. To jedno z głównych podejść w badaniach nad kapitałem społecznym.  Można by je przypisać jednemu z najczęściej cytowanych klasyków tej problematyki, profesorowi Uniwersytetu Harvarda, Robertowi Putnamowi (ur. 1941). W innych koncepcjach, bliższych ekonomi, kapitał społeczny tkwiący przede wszystkim w relacjach między jednostkami, uznaje się za swoisty produkt uboczny racjonalnych działań jednostek. Za ojca tego podejścia uznaje się Jamesa S. Colemana (1926-1995)[1].

 

Osobliwe miejsca zajmuje kapitał społeczny w koncepcji francuskiego socjologa Pierra Bourdieu. Specyfika podejścia Bourdieu polega na przypisaniu kapitału społecznego jednostce a nie wspólnocie bądź  relacjom wewnątrz tej wspólnoty. Według Bourdieu kapitał społeczny to suma zasobów, aktualnych i potencjalnych, które należą się jednostce lub grupie z tytułu posiadania trwałej, mniej lub bardziej zinstytucjonalizowanej sieci relacji, znajomości i wzajemnego uznania. To znaczy jest sumą kapitałów i władzy, które sieć taka może zmobilizować[2]. Innymi słowy, kapitał społeczny Bourdieu rozumiał jako zasób znajomości osobistych (…) usytuowanie jednostki w sieci formalnych i nieformalnych stosunków społecznych, znajomość odpowiednich ludzi czy przynależność do określonych środowisk społecznych[3]. Należy  w tym miejscu wspomnieć, że kapitał społeczny stanowi dla Bourdieu tylko jeden z kilku typów kapitału użytecznych w analizie społeczeństwa  - francuski socjolog wiele miejsca poświęcił również jego innym formom – kulturowej, symbolicznej i ekonomicznej. Każda z form kapitału jest zasobem przynależącym jednostce z racji jej usadowienia w strukturze społecznej. Również sieć kontaktów, choć nie stanowi stabilnego zasobu, wiąże się z pochodzeniem jednostki, może być przez nią dziedziczona, zależy również od poziomu pozostałych form kapitału – jej zamożności lub posiadanych umiejętności. Warto zwrócić uwagę, że zależność ta jest obustronna – posiadanie kapitału społecznego pozwala na pomnażanie jego pozostałych form[4].

 

Koncepcja Bourdieu zdecydowanie odbiega od potocznych i zinstytucjonalizowanych koncepcji kapitału społecznego. Zdecydowaliśmy się omówić ją pokrótce na początku pracy, aby nie zakłócać jej dalszego porządku.  Dalej omawiamy te spośród koncepcji kapitału społecznego, które najczęściej zwykło się przywoływać w literaturze poświęconej omawianej problematyce.

 

Robert Putnam nie był pierwszym, który genezy kapitału społecznego doszukiwał się w oddziaływaniu kultury.  Za protoplastę takiego podejścia, a z pewnością postać, która stanowiła jedno ze źródeł inspiracji Putnama można by z pewnością uznać francuskiego myśliciela i polityka Alexis de Tocqueville’a (1805-1859).

 

Choć analizy francuskiego myśliciela liczą sobie już ponad 150 lat, jego dzieło okazuje się być wyjątkowo aktualne, także w świetle najnowszych badań socjologicznych nad współczesnymi społeczeństwami demokratycznymi. Tocqueville dostrzegał rolę więzów zaufania i solidarności w społeczeństwie, współpracy i dialogu na poziomie lokalnym a w samorządności i stowarzyszaniu się obywateli widział filary demokracji. Owocem jego podróży do Stanów Zjednoczonych Ameryki było dzieło pt. „O demokracji w Ameryce”, wydanego w latach 1835-40. Dzięki niemu Tocqueville dał się poznać jako niezwykle uważny obserwator życia społecznego, którego analizy do dziś zachwycają swoją głębią i kompleksowością. Wiele spostrzeżeń tego francuskiego myśliciela można z łatwością używać do opisu współczesnych problemów społeczeństw postkomunistycznych, które dopiero przed dwoma dziesięcioleciami wyzwoliły się spod przemożnej, autorytarnej władzy, stając przed możliwością budowy silnych, samorządnych wspólnot lokalnych. Dlatego rozważania na temat kapitału społecznego postanowiliśmy rozpocząć właśnie od tego autora.

 

Analiza de Tocqueville’a koncentruje się na ustroju politycznym i społecznym Nowej Anglii – regionu Stanów Zjednoczonych najbardziej wysuniętego na północny wschód, w skład w którego wchodzą stany: Connecticut, Rhode Island, Massachusetts, Vermont, New Hampshire i Maine[5]. Osadnictwo na tych terenach rozpoczęło się w latach dwudziestych siedemnastego wieku – osiedlali się tu głównie przedstawiciele prześladowanej na Starym Kontynencie sekty purytan, głoszącej konieczność skromnego i pracowitego życia jako drogi do zbawienia. Władze kolonii często pozostawiały ich mieszkańców samym sobie, bez nadawania określonych regulacji powstającym koloniom. To doprowadziło do sytuacji, w której możliwy był spontaniczny i niezależny od jakiejkolwiek władzy centralnej rozwój instytucji tworzących ład społeczny: samorząd terytorialny Nowej Anglii ukształtował się „oddolnie”, przy zachowaniu zasady równości szans i możliwości, w sposób, jakiego życzyli sobie osadnicy. Od początku duża część urzędów była obsadzana drogą demokratycznych wyborów, nie zaś mianowania przez władze wyższego szczebla. Efektem była bardzo silna pozycja gminy, liczącej kilka tysięcy mieszkańców, w ramach której toczyło się niemal całe życie publiczne Amerykanów i załatwiana była większość codziennych spraw obywateli. To, jak zauważa de Tocqueville, miało dwie ważne konsekwencje: z jednej strony prowadziło to do osłabienia władzy poszczególnych funkcjonariuszy, z drugiej – przyczyniało się do rozpowszechniania obywatelskich obyczajów wśród mieszkańców gminy. Wkrótce po powstaniu kolonii władze brytyjskie upominały się o posłuszeństwo dynamicznie rozwijających się kolonii. Jednak ani odgórnie narzucone, kontynentalne prawa, ani rewolucja 1776 roku i powstanie niepodległego państwa amerykańskiego, nie zmieniły obyczajowości Amerykanów – nadal skłonnych do współpracy, samodzielnych i odpowiedzialnych za losy swoich społeczności. Stało się tak m.in. za sprawą nieprawdopodobnego wręcz stopnia zaangażowania się Amerykanów w ramach przeróżnych organizacji pozarządowych. To właśnie jest, zdaniem de Tocqueville’a, sposób na budowę silnego społeczeństwa obywatelskiego, którego członkowie nie czekają, aż władza rozwiąże ich problemy bądź zaspokoi potrzeby. Zachwycony amerykańską kulturą stowarzyszania się Tocqueville pisał:

 

Niezależnie od wieku, pozycji i poziomu umysłowego Amerykanie nieustannie się stowarzyszają. Mają nie tylko towarzystwa handlowe i przemysłowe, do których należą wszyscy, ale również mnóstwo innych: istnieją stowarzyszenia religijne i moralne, stowarzyszenia o poważnym i błahym charakterze, stowarzyszenia zajmujące się ogólnymi i bardzo szczegółowymi sprawami, stowarzyszenia wielkie i małe. (…)Wszędzie tam gdzie na czele jakiegoś przedsięwzięcia ujrzycie we Francji rząd, a w Anglii wielkiego pana, w Stanach Zjednoczonych spodziewajcie się ujrzeć stowarzyszenie[6].

 

Uczestnictwo w takich obywatelskich inicjatywach to dobry trening dla jednostek, które w przyszłości znajdą się w organach władzy państwowej oraz czynnik wzrostu wzajemnego zaufania i zasady kooperacji – podstawowych składników kapitału społecznego. Tego ostatniego pojęcia Tocqueville nigdy nie użył.

 

Zrobiła to natomiast ponad osiemdziesiąt lat później Lynda Hanifan, amerykańska pedagog i  reformatorka społeczna, która ponownie zwróciła uwagę na rolę lokalnych wspólnot i wzmacniania więzi między obywatelami, tym razem jako środek w rozwiązywaniu społeczno-gospodarczych problemów USA. Hanifan wprowadziła do literatury termin „kapitał społeczny”, definiując go jako te namacalne dobra, które najbardziej liczą się w naszym codziennym życiu: czyli  życzliwość, braterstwo, solidarność, i stosunki społeczne między jednostkami i rodzinami, które razem tworzą społeczne byty[7]. Prace Hanifan nie zyskały sobie dużego rozgłosu i gdyby kilkadziesiąt lat później nie odkryłby ich na nowo jeden z najbardziej rozpoznawanych teoretyków i badaczy kapitału społecznego, Robert Putnam, prawdopodobnie pozostałyby zapomniane.

 

Putnam w rzeczywistości zadał sobie te same pytania, które półtora wieku wcześniej stawiał de Tocqueville’u, zainteresowało go mianowicie dlaczego te same instytucje współczesnej demokracji odmiennie funkcjonują w różnych społecznościach. Odpowiedź zawarł w jednym z klasycznych już opracowań na temat kapitału społecznego: „Demokracja w działaniu. Tradycje obywatelskie we współczesnych Włoszech”, które, notabene, w latach 90-tych okazało się najczęściej cytowaną pracą w naukach społecznych[8]. Ważną inspiracją okazały się dla niego prace Jamesa Colemana.

 

 

[1] Cezary Trutkowski, Sławomir Mandes „Kapitał społeczny w małych miastach”, Wydawnictwo naukowe SCHOLAR, Warszawa 2005,s. 48

[2] Ibidem, s. 53

[3] Edmund Wnuk - Lipiński „Socjologia życia publicznego”, Wydawnictwo naukowe SCHOLAR, Warszawa 2005, s.174

[4] Cezary Trutkowski, Sławomir Mandes „Kapitał społeczny w małych miastach”, Wydawnictwo naukowe SCHOLAR, Warszawa 2005, s. 53

[5] Alexis de Tocqueville, „O demokracji w Ameryce”, przekład Barbary Janickiej i Marcina Króla, Warszawa 2005, s. 31

[6] Ibidem, s. 488

[7] Tłumaczenie własne na podstawie definicji przytoczonej w opracowaniu OECD; Źródło: http://www.oecd.org/dataoecd/36/6/37966934.pdf

[8] Cezary Trutkowski, Sławomir Mandes „Kapitał społeczny w małych miastach”, Wydawnictwo naukowe SCHOLAR, Warszawa 2005, s.59-60